Cytaty z "Kubusia Puchatka"

  • – A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
    – Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

  • – A ty jak się masz? – spytał Puchatek.
    – Nie bardzo się mam – odpowiedział Kłapouchy. – Już nie pamiętam czasów,          żebym jakoś się miał.

  • Bo układanie Wierszy i Piosenek to nie są rzeczy, które się łapie w powietrzu. To one cię łapią i wszystko, co można zrobić, to pójść tam, gdzie one mogłyby cię znaleźć.

  • – Czy już ich nie pamiętasz?
    – Pamiętam, tylko kiedy chcę je sobie przypomnieć, to zapominam.

  • Gdy Puchatek zobaczył, co jest w paczuszce, o mało co nie przewrócił się z radości. Była to skrzyneczka kolorowych ołówków. Były tam ołówki oznaczone literami M. R. – to znaczy dla Misia Ratownika, na innych znów były litery D.M. – co oznaczało dla Dzielnego Misia. Był tam jeszcze scyzoryk do ostrzenia ołówków i gumka do wycierania tego wszystkiego, co się źle napisało, i linia do rysowania linijek, żeby na nich równo pisać słowa, i podziałka, zrobiona na linii, żeby można nią było wszystko wymierzyć, i Niebieskie Ołówki, i Czerwone Ołówki, i Zielone Ołówki, żeby mówić o rozmaitych rzeczach na niebiesko, na czerwono i na zielono.

  • I gdy Królik zapytał: – Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba? – Puchatek był tak wzruszony, że powiedział: – Jedno i drugie. – I zaraz potem, żeby nie wydać się żarłokiem, dodał: – Ale po co jeszcze chleb, Króliku? Nie rób sobie za wiele kłopotu.

  • Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było.

  • Jest Biegun Południowy i jest chyba jeszcze Biegun Wschodni i Zachodni, choć ludzie nie lubią o nich mówić.

  • Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność.

  • – Jeśli chodzi o mnie – gderał Kłapouchy – to nie znoszę tego całego mycia. Nowoczesna bzdura, i tyle.

  • Kiedy spytają cię, jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale.   

  • Kłapouchy stał sobie samotnie w zaroślach ostu na skraju Lasu, z łbem zwieszonym ku ziemi, i rozmyślał o sprawach tego świata.

  • – Krzysiu, musisz strzelić w balonik. Czy masz ze sobą fuzję?
    – Ma się rozumieć. Ale jeśli to zrobię, balonik będzie na nic.
    – Tak, ale gdybyś tego nie zrobił, ja będę na nic – rzekł Puchatek.

  • Lubię rozmawiać z Królikiem, bo Królik mówi wyraźnie o rzeczach wyraźnych, jak na przykład: Już pora na śniadanie lub Misiu, zjedz co...

  • Mam w spiżarni dwanaście garnczków, które wołają mnie już od godziny.

  • Miałbym pewien pomysł, ale nie myślcie, żeby był bardzo dobry.

  • Mój dziadek widział kiedyś ser tego samego koloru...

  • Myśl, myśl, myśl.

  • Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić.

  • – Powiedz, Puchatku – rzekł wreszcie Prosiaczek – co ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?
    – Mówię: „Co też dziś będzie na śniadanie?” – odpowiedział Puchatek. – A co ty mówisz, Prosiaczku?
    – Ja mówię: „Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego”.
Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.
    – To na jedno wychodzi – powiedział.

  • – Prosiaczku, nie masz ani krzty odwagi!
    – Niełatwo jest być odważnym – odparł Prosiaczek, lekko pociągając noskiem – kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem.

  • – Przypominam sobie – powiedział Krzyś – tylko Puchatek już dobrze nie pamięta. I Puchatek chciałby, żeby mu ją znowu opowiedzieć, bo on lubi prawdziwe historie, a nie wymyślone.

  • Puchatek czuł, że powinien powiedzieć Kłapouchemu coś pocieszającego, ale nie wiedział co. Więc zamiast tego postanowił uczynić coś pocieszającego.

  • Puchatek spojrzał na obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy już się ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewą, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć.

  • – Puchatku?
    – Tak Prosiaczku?
    – Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś.

  • Są tacy, co mają rozum, a są tacy, co go nie mają, i już.

  • Takie bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu.

  • Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki znam, to ten, że się jest pszczołą.

  • W parę godzin później, gdy noc zbierała się do odejścia, Puchatek obudził się nagle z uczuciem dziwnego przygnębienia. To uczucie dziwnego przygnębienia miewał już nieraz i wiedział, co ono oznacza. Był głodny.

  • Wiesz, Prosiaczku... miłość jest wtedy... kiedy kogoś lubimy... za bardzo.

  • Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo.

  • - Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego.

  • - Myślę i myślę, i teraz już wiem, że to jest bardzo zły gatunek pszczół.

  • - Jagulary zawsze tak robią, wołają: Pomocy! Pomocy!, a kiedy patrzy się w górę, zlatują na dół na tego, kto patrzy.

  • - Wyszło to trochę inaczej, niż myślałem, ale zawsze wyszło.

  • - No, dobrze, a gdybym ja posadził plaster miodu przed moim domem, czy wyrośnie z niego ul?

  • - Bo ja piszę dobrze, tylko Koślawo. To jest dobra pisownia, tylko Koślawa, to znaczy, że litery trafiają nie tam, gdzie trzeba.

  •  Puchatek we własnej osobie powiedział coś tak mądrego, że Krzyś mógł tylko patrzeć na niego z otwartą buzią.

  •  Masz ci los! - rzekł Puchatek, gdy wsadził nos do garnka. - jakiś Słoń tu się raczył. Potem pomyślał przez chwilkę i powiedział: - Ach, nie, to przecież ja sam. Zapomniałem.

  • Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem.
Darmowa strona www - zrób ją sam!